Nasza Pani

Jest godzina 8:30. Pędzę do szkoły. Nie jest to łatwe, bo w rękach trzymam torby z kasztanami, żołędziami, liśćmi, warzywami i owocami. Od kilku dni mam z dziećmi zajęcia na temat darów jesieni.
W mojej klasie są fantastyczne dzieci. Uwielbiam ich wszystkich. Każdy jest inny: jedni są poważni, inni obrażalscy, a jeszcze inni są strasznymi gadułami. Dziewczyny kłócą się z chłopakami, chłopcy z dziewczynkami, a ja czasami czuję się jak sędzia na ringu.
Pocieszam się tym, że pomimo tych awantur wszyscy się lubią i razem tworzą zgraną klasę. Są takie dni, kiedy wychodzę ze szkoły ledwo żywa. Tłumaczę, wyjaśniam, uczę, rozwiązuję ich problemy i wydaje mi się, że nic do nich nie trafia. Na szczęście często przekonuję się, że dużo zapamiętali z moich rad i nauki. Muszę przyznać, że i ja się od nich wiele uczę, oni nie pozwalają mi dorosnąć, dzięki nim czasami czuję się jak dziecko.
Po zajęciach w szkole pobiegnę do sklepu, żeby zrobić zakupy, potem odbiorę dzieci. Wrócimy i w domu ugotuję obiad, pobawię się z synami, posprzątam i zabiorę się do sprawdzania prac i zeszytów. Późnym wieczorem będę przygotowywała się do zajęć na następny dzień.
Wiem, że moi uczniowie nie mogą sobie wyobrazić mnie gotującej obiad, sprzątającej mieszkanie, bawiącej się z własnymi dziećmi. Dla nich jestem nauczycielką, która jak wróżka z bajki pojawia się w szkole, a potem znika w tajemniczych okolicznościach, żeby znowu następnego dnia zjawić się w ich klasie. Chciałabym, żeby zrozumieli, że jestem zwykłą mamą, która czasami może być smutna, zmęczona lub szczęśliwa.
kkk

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress